sobota, 10 listopada 2012

FRYZJER

Byłem dzisiaj u fryzjera, trzeba było się ściąć, bo się zarosło trochę. Wchodzę do salonu, nikogo nie było, pusto, pomyślałem fajnie szybko pójdzie - (no właśnie tutaj wykrakałem). Zapytałem się młodej dziewczyny, która zamiatała podłogę czy można się ostrzyć, wskazała na fotel:"Proszę usiąść". Zdjąłem kurtkę, słuchawki odłożyłem na bok i usiadłem: "To jak strzyżemy?" w zasadzie to nie miałem przygotowanej jakiejś wizji: "Maszynką, na krótko". Kiedy dziewczyna przygotowywała narzędzia zawołała szefową:"Szefowo!!" Wchodzi owinięta szalem już trochę starsza kobieta: "Chłopak mówi, że chce maszynką na krótko, ale to już będzie krótko prawda?" - (No kurwa a jak ma być, długo...?) kierowniczka odpowiedziała:"Po pierwsze to nie CHŁOPAK tylko PAN, no chyba, że pozwolił Ci mówić na Ty, a po drugie tak to będzie krótko, poradzisz sobie". Bierze do ręki maszynkę, wybrała odpowiednie ostrze i zaczyna "działać" - z początku było normalnie, nie miałem żadnych zastrzeżeń(no ale wiedziałem, że praktykanta coś spierdoli...no i spierdoliła) Po jakimś czasie zaczynała mi tak mocno przyciskać tą maszynkę do głowy, że zdawało mi się, że chce mi całą skórę zedrzeć, zmienia pozycje i znowu przyciska mi to wibrujące gówno do głowy ile tylko pary w łapach. Kierowniczka zauważyła to i podeszła: "Co ty robisz?! Nie naciskaj tak mocno, bo klienta nam pokaleczysz!" (NOO w końcu!) Dziewczyna się zawstydziła i wykrztusiła:"PRZE-PRZEPRASZAM". Do salonu przyszedł drugi klient, usiadł na fotelu obok, a kierowniczka zaczynała go już strzyc(Farciarz, mogłem przyjść później). Siedzę dalej, poddaje się torturom w końcu praktykanta zapytała się jak ściąć mnie w okolicach uszu...(rozumiecie to...fryzjerka). Kierowniczka podeszła, spojrzała i już wiedziałem, że coś jest nie tak. Zabrała od niej maszynkę i pokazała jej jak to ma robić i że ma dopasowywać fryzury do głów klientów: "Użyj wyobraźni!" odpowiedziała po raz pierwszy złożonym zdaniem: "Wbrew pozorom ta fryzura jest bardzo trudna, a wszyscy mówią, że jest najłatwiejsza."(Prawie się tam załamałem, moja mam chyba by to szybciej zrobiła). Kierownicza poprawiła jeszcze wszystkie błędy przez nią popełniona, w końcu zaczynałem wyglądać jak człowiek, a nie jak GARNEK? Siedzę, siedzę, przeczytałem już wszystkie etykietki na lakierach etc. zerwałem się nagle: "SZEFOWO JAKIE OSTRZE DO POPRAWY OBOK USZU?!" Ta się na nią spojrzała z politowaniem: "Trójka, ostrze z trójką" po jakimś czasie: "Skończyłam. Może być?" Pani PREZES podeszła po raz kolejny prychnęła, ramiona jej upadły: "Daj tą maszynkę!" Znowu musiała wszystko poprawiać i tłumaczyć jej co źle robi...spojrzałem na chłopaka obok, którego co chwila zostawiała kierowniczka, aby pokazywać tej dziewczynie jak ma strzyc i poprawiać jej błędy. Uśmiechnął się w moją stroną i złapał się za głowę( Było mi trochę głupio, że prze ze mnie musi tyle czasu siedzieć w tym salonie) No w zasadzie ja w cale nie miałem lepiej. Kierowniczka postanowiła dokończyć już wszystko, abym wyglądał jakoś normalnie. Po 3 minutach skończyła, praktykanta otrzepała mnie jeszcze tym śmiesznym pędzlem po twarzy - całość zabrało jej 42minuty, tyle czasu siedziałem u fryzjera na głupim strzyżeniu. Wstaję, nogi mnie bolą, jestem podirytowany podchodzę do kasy i pytam się: "Ile płacę?" pomyślała chwile i odpowiedziała: "15 ZŁOTYCH" - Poważnie!? Normalny fryzjer bierze za coś takiego 10zł i zajebiście mnie zetnie, tutaj doznałem urazów cielesnych, straciłem pełno czasu i jeszcze mam za coś takiego płacić 15złotych? Dałem jej te pieniądze, pokręciłem głową i czym prędzej stamtąd wyszedłem. 
Tyle na internecie tych blogów o modzie, kosmetykach, fryzurach tyle gadania i pokazywania, ale prostej fryzury to już nie da rady zrobić? Ludzie chyba za bardzo chcą porywać się na profesionalizm nie mając pojęcia o podstawach.