poniedziałek, 5 listopada 2012

Jak mógłbym o tym nie napisać.

Siedziałem kiedyś przed sklepem na murku z kumplami (znowu ten sklep), zaopatrywaliśmy się na piątek, czekaliśmy tam jeszcze na innych, jeden z kolegów trącił niechcący łokciem kubusia w szklanej butelce, rozbiła się na chodniku i narobiła nam dużo biedy, ponieważ siedząca obok starsza babcia z wnuczką momentalnie na to zareagowała, nie dając nam nawet żadnych szans aby wcześniej wybuchnąć śmiechem: "Co ty robisz wandalu?! Pozbierałbyś to teraz, a nie tak siedzisz! Ta dzisiejsza młodzież tylko by wszystko dewastowała, nic nie szanujecie!" Trochę się zdziwiłem... po cholerę robić tyle hałasu o taki błachy w zasadzie "problem". Kumpel od razu odpowiedział: "Spokojnie przecież zaraz to posprzątam po co tyle krzyku?" na to babcia: "No to już! Co się jeszcze śmiejesz? To jest miejsce publiczne! W domu też tak robisz?!" Tutaj zaczynało się już robić śmiesznie, sprawca odrzekł: "To może mam pójść do domu po mopa?" Dodałem: "Jeszcze wyliż żeby nic nie było widać". W końcu to posprzątał, a my sobie poszliśmy.
Tak na prawdę nie rozumiem o co chodzi tym wszystkim starszym osobom, znaczy nie wszystkim, bo część jest normalna, albo część jest nienormalna ? (nieważne). Czy oni nigdy nie byli młodzi? Czemu wszędzie widzą sam wandalizm, skoro sami prawdopodobnie kiedyś tak żyli, a na pewno obca osoba nie będzie mi mówić co mam robić i jak mam żyć.
Żeby nie było, że opowiadam tylko z jednego punktu widzenia: Dzisiaj po południu usiadłem sobie z kolegą na promenadzie na ławce, zapaliliśmy sobie papierosa i wtedy podszedł do nas starszy Pan: "No w końcu można gdzie usiąść, zrobili ławki to teraz można sobie przyjść, zapalić i wypić flaszkę" wyglądał i mówił dosyć sympatycznie więc odpowiedziałem: "Nie, nie flaszke to nie, ale zapalić to można"  podszedł jeszcze bliżej: "No tak, tak rozumiem sam kiedyś byłem młody i też paliłem, też piłem. Ale niektórzy to właśnie tak przychodzą, narozrabiają, poniszczą, pomalują, a zrobili tutaj fajne miejsce i miło by było gdyby zostało tak jak jest" trochę mnie zaskoczył, myślałem, że to kolejny dziadek, który przyczepi się do nas i skomentuje nasze zachowanie: "No widzi Pan, niektórzy właśnie tak robią, przypuszczam, że nawet nie wiedzą po co." - rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas o tym co jeszcze miasto chce wybudować na promenadzie. Nawet nie wiedziałem, że stary budynek, który mieliśmy za plecami, niedługo stanie się luksusowym hotelem, a 50 metrów dalej będzie stał pomnik kajakarza. Tak czy inaczej, dlaczego taka jedna osoba potrafi zrozumieć to, że jesteśmy młodzi i robimy to co robimy, potrafi normalnie i poważnie porozmawiać o innych wydaje mi się ważniejszych rzeczach, a nie tylko "Ty wandalu! Co ta młodzież ma dzisiaj w głowach?!" inni widzą tylko jedną stronę medalu i oceniają nas tak samo jak wszyscy(ahh opierdzielę ich - widziałam jak to robi moja sąsiadka) nawet nas nie znają, złe zachowanie młodzieży stało się chyba stereotypem w Polsce.