niedziela, 18 listopada 2012

Makijaż, tapeta czy gips ?


  Codziennie rano muszą wstawać godzinę wcześniej aby nałożyć na siebie dodatkową warstwę ochronną(czasami kuloodporną) i zdążyć do szkoły. Niektóre dziewczyny już od gimnazjum - jak nie wcześniej zaczynają malować się jak nie wiem kto. Nakładają na siebie kilka kilogramów tego czegoś, najpierw to, potem to, następnie to, a może jeszcze to, a tak, dla podkreślenia jeszcze to, no i może jeszcze na koniec trochę tego, tego no i dobra i tego (jak szaleć to szaleć, drzwi wyłamać okna wstawić). Potem czekają następną godzinę aby im to wszystko wyschło, a jak już wyschnie to nie mogą ruszyć twarzą (jak gips) - a jakby dotknąć palcem to wszystko by popękało. Tylko po co to wszystko? Komuś to się podoba ? No chyba, że aż tyle dziewczyn ma tak wielkie kompleksy, że muszą codziennie rano zakrywać swoją twarz i chodzą potem takie "zamaskowane" na szpilkach - ledwo co trzymają równowagę, coś ich jeszcze tam w oko szczypie(antyterrorystów by postraszyły), ale idą twardo, przecież trzeba jakoś wyglądać ! Tylko współczuje chłopakowi, który ma taką dziewczynę - nie dość, że musi stawać na palcach aby się przytulić, albo pocałować bo szpilki 10centymetrowe(a niech skacze) to jeszcze kiedy doszłoby do kontaktu fizycznego to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego skóra przyczepi się na dłuższy okres za sprawą tego wszystkiego co znajduje się na jej twarzy. Pozbawione jakiejkolwiek mimiki twarzy, na każdej przerwie szybciutko do łazienki, żeby wszystko poprawić (albo dołożyć), straszą dzieci na ulicy, wprawia w odruch wymiotny starszych, oczywiście ma automatycznie firmową ksywkę "dziwka" - tak od stereotypów. Czy takie dziewczyny na prawdę myślą, że wyglądają w tym zajebiście? Jeśli tak to jebie im głupotą spod pachy…