środa, 19 grudnia 2012

To Jest Kacper

Niech Was nie zmyli jego imię "Kacper" ten pies jest zupełnie inny, jest agresywnie zabójczy, ma czerwone oczy, kręcone futro, jest pudlem i poskramia każdego psa na dzielni (zza płotu) - na terenie neutralnym zachowuje całkowity spokój i ma pod ogonem inne psy. Kiedyś na spacerze spuściłem go ze smyczy żeby pogonił kota, biegł rozpędzony z rządzą krwi dopóki się do niego nie zbliżył i wywalił na liściach...(no cóż). Jakiś czas temu przestraszył się chomika (piszczał niemiłosiernie), zapewne do dzisiaj ma tę traumę, w zasadzie to mu się nie dziwie, przecież one ciągle trenują na tej karuzeli. Wpierdala więcej niż nosorożec - tutaj nie kłamię, nawet kiedy nie jest głodny to i tak żuli od innych jedzenie, a potem wszystko zazwyczaj zwraca, na dodatek posiada zmysły i ciało ninjy - potajemnie wchodzi na stół po czym ściąga całe jedzenie (kiedy nikt nie patrzy). W wakacje zostawiłem go u babci na kilka dni, jeszcze w pierwszym dniu ściągnął jej ze stołu całą kostkę masła. Wykazuje się nie lada inteligencją, ponieważ gdy nie ma wody w misce wskakuje do wanny i liże kran, dziwne bo kiedy nie ma jedzenia w misce to nie liże lodówki. Co jeszcze... podejrzewam, że ma jakieś doświadczenie wojskowe ze stopnia saperskiego - jest mistrzem podstawiania bomb chemiczno-biologicznych. Na dźwięk domofonu lub pukania dostaje ataku padaczki. 
Zawsze na sylwestra wkładam mu watę do uszu, zamykam go w małym pokoju z włączonym radiem, ponieważ boi się petard, wybuchów, strzałów i innych zamachów. Jak był mały gryzł wszystko i wszystkich, mnie ugryzł w policzek, moją mamę w piętę, a siostrę w nos kilka razy - każde z nas ma do dzisiaj małe blizny. Nagrałem filmik, na którym leży na ziemi, śpi i biegnie leżąc. Puszcza bąki kiedy śpi. Zanim się położy, najpierw pogrzebie łapami, porozwala koc, kołdrę wytarza się w niej, kichnie kilka razy i dopiero się położy.
Pare razy na spacerze w lesie wytarzał się w zdechłej rybie (jakiś śledź czy coś), boi się wody i nigdy nie mogę go umyć na spokoju, po prostu biorę go pod pachę wrzucam do jeziora przy pomoście i płynie sprintem do brzegu. 
Moja mama zawsze wypuszcza go na dwór od razu po serialu "Pierwsza Miłość" - teraz jest tak wyczulony na tę muzyczkę końcową, że kiedy ją usłyszy momentalnie biegnie do drzwi i zaczyna piszczeć.
Na dodatek ma astmę, po prostu zaczyna się tak jakby lekko dusić i mocno zaciąga powietrze nosem. Nie pali, nie pije, nie wciąga, nic nie bierze on po prostu nazywa się Kacper i jest pudlem. 
 

sobota, 15 grudnia 2012

Warsztaty dziennikarskie

Po warsztatach dziennikarskich w Poznaniu wróciłem zmęczony jak nigdy. Już na koniec wykładu wiedziałem, że o tym napiszę - w zasadzie to z początku na to liczyłem. W dużej sali wykładniczej czekaliśmy chyba z 20min. na spóźnionego Pana Jarosława K. z TVN 24 (gwiazdor). Wleciał do pomieszczenia (momentalnie fala fleszy), tłumacząc się od razu niemożliwością wcześniejszego przybycia (przecież on prawie oślepł). Ogarnął włosy, wyciszył iPhone'a i zaczął wykład: z początku zapowiadało się dosyć nudno, dopiero po jakimś czasie zaczynał opowiadać o podziałach informacji medialnych, okazuje się, że ludzie o wiele chętniej czytają o tym co je na śniadanie jakaś bogata wylansowana blondyna i co robiła w wakacje niż to co się dzieje na świecie. Procent ludzi, którzy szukają prawdziwych informacji jest na prawdę oszałamiająco mniejszy niż ten, który szuka tanich plotek sprzedanych na ostatnią chwilę (teraz się zastanówcie co wy czytacie). Przecież większość z tej plotki to zwykłe kłamstwa, a ludzie to czytają jak dobrą książkę (czyli lubią być oszukiwani). I to jest w zasadzie jakiś problem, ponieważ ludzie, którzy czytają o głupotach, o dupie Marii nie oglądają później wiadomości i okazuje się, że programy, które emitują głupotę człowieka mają o wiele więcej oglądalności niż typowe dzienne wiadomości, już nie ważne o której godzinie bo to i tak nie ma znaczenia.
No i tak w zasadzie jest, ludzie szukają głupoty, ludzie szukają patologii, afiszują się cudzym życiem, zamartwiają się dzień w dzień pytaniem "Co on może teraz robić?", oglądają programy, lub program, który emituje wygłupy lub wpadkę znanego polityka, aktora. Przeczytają gdzieś napis: "Znany aktor porno buduje dom" - i czytają to zapominając coraz bardziej o własnym życiu. Oglądajcie, oglądajcie, ale później kiedy na prawdę na świcie wybucha jakaś poważna sprawa tego typu, że np. w jakimś tam kraju blisko Polski dochodzi do wojny domowej, albo że na bliskim wschodzie następują coraz liczniejsze masowe mordesrstwa to ludzie (Ci co srającą gwiazdę oglądają) pierwsi się zazwyczaj rzucają: "O takich rzeczach się w ogóle nie mówi!", "Czemu o tym nie mówicie?! To jest ważne!". Teraz się nagle zainteresowali.
Ciekawy, a raczej bardziej śmieszny moment był kiedy ludzie zaczęli zadawać pytania. Ziomek podnosi rękę: "Tutaj! Tutaj" - wyrywa się do pytania, jakby miał jeszcze tylko 5min. zanim babcia po niego przyjdzie. Po jakimś tam czasie zwrócili na niego uwagę i udzielono mu głosu: "A masowe morderstwa w Syrii? Dlaczego o tym się nie mówi? Dlaczego jesteśmy cały czas oszukiwani i o niczym nie wiemy, dlaczego ukrywacie przed nami prawdziwe informacaje?!" - Momentalnie odezwałem się do kolegi siedzącego obok: "Oo widzę, że ktoś tutaj przesłuchał kawałek Ostrego i teraz się rzuca." - Typek podawał identyczne argumenty jak w kawałku, wszystko to samo, słowo w słowo. Nie ważne, że nie rozumie problemu, nie ważne, że nie wie tak na prawdę o czym mówi. Ważne jest to, że jego idol nagrał o tym piosenkę, a on się tym podjarał i podniecony chciał pokazać, że coś wie. Nie lubię takich ludzi, nie trawię ludzi, którzy obejrzą jakiś film, usłyszą jakiś tekst w jakiejś piosence, a potem tłumaczą problem i próbują objaśnić wielkie mądrości innym tak jakby wiedzieli o tym wszystko (Dlaczego to robicie?!). Innym pytaniem, a raczej skargą było to, że Pan Jarosław nie walczy z tym i nie przekazuje Polsce prawdziwych informacji, tych bardziej ważnych - co prawda to prawda, jednak stan wojenny, zagrożenia wojną czy inne na prawdę są bardziej pożądane od ludzi niż kolejne spory polityków o tym co zmienić w Polsce (i tak gówno zrobią).
Tylko na cholere ten stary facet siedzący z laptopem zaczął od razu na nim wieszać psy: "Dlaczego Pan tego nie zmieni?!Pan może dużo zrobić, chociaż tyle aby problem został zauważony!" - A co on niby sam by zdziałał, po pierwsze jest tylko sam i trochę czasu i sił by to go kosztowało, po drugie jest uzależniony od swojego pracodawcy czy kogoś tam, który mu przedstawia materiał, wątek, który ma poruszyć, a po trzecie to się niech pierdolnie w łep ten kretyn, na co tak na niego najeżdżać? Przyszedł tutaj na wykład, a nie na wysłuchiwanie jakiegoś zażenowanego człowieka.
Na wykład przyszła nawet zakonnica (po co ona tam? nie wiem). Podnosi rękę i pyta: "A to nie jest tak, że my mamy za dużo informacji? Po co na ich tyle?" Wszyscy się na nią patrzą jak na nie powiem już kogo, Pan Jarosław odpowiada: "No jak to po co? Żeby wiedzieć, co się dzieje na świecie." od razu kolejna odpowiedź: "Ale po co nam wiedzieć jak wygląda świat?" ( już, już się zaczynały jakieś drętwe religijne poglądy), jeszcze trochę i by zaczęła opowiadać o grzechu aborcji na wykładzie z dziennikarstwa. Narzekała jeszcze trochę o tym jak jest trudno słuchać innych ludzi (przemyślenia zawodowe) i wyobraża sobie jak musi byś trudno słuchać teraz tych wszystkich głupich pytań gnojków(skoro młody to na pewno głupi). Mimo wszystko fajnie się na nią patrzyło kiedy krzywiła mordę jak wykładowca używał czasami przekleństw cytowanych (bezcenne).
 Oprócz tego wszystkiego, usłyszałem sporo przydanych informacji odnośnie pisania bloga, także teraz uważajcie bo będę wami manipulował.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

LICZNIK


Nie pamiętam jaki to był dzień, ale mniejsza o to, ważne o co chodzi. Zazwyczaj kiedy ktoś puka lub dzwoni do drzwi mój pies, który ma na imię Kacper (niech was nie zmyli jego imię, to wyjątkowo zabójczo agresywny pudel) dostaje nagłego ataku padaczki, biega w tą i z powrotem piszczy, szczeka i wyje jednocześnie – nigdy nie mogę się określić jaki dźwięk z siebie wydaje. Jest to trochę uciążliwe po 10 latach, ale ma też gorszą stronę. Kiedy nie chce komuś otworzyć lub próbuje udawać, że mnie nie ma to zawsze on się odzywa i szczeka tak długo póki nie otworzę drzwi (własny pies mnie zdradza).  Mówiąc „nie chce komuś otworzyć” nie mam na myśli znajomych, mam na myśli wkurzającego faceta od licznika, jest jeden i zawsze ten sam, który przychodzi i dzwoni tak długo póki nie otworzę(Wielki, gruby, zarośnięty z wystającym bebzolem). Ostatnio poszedłem pod prysznic, włączyłem już ulubioną playlistę na komórce – zawsze to robię (rapuje pod prysznicem). Jest ciepła woda, muzyka leci, wszystko fajnie elegancko i nagle dzwoni dzwonek (Kurwa!) – czemu zawsze w takim momencie?! Miałem w zasadzie kilka chwil aby podjąć decyzję, czy otwierać, czy nie (odwieczny dylemat). W końcu doszedłem do wniosku, że może to być jeden ze znajomych więc szybko się ubrałem i wybiegłem otworzyć drzwi. Otwieram, a tutaj zza furtki widzę faceta od licznika: „Licznik! Stan licznika przyszedłem spisać!” – (O jeny znowu on) wybiegłem w samych kapciach, spodenkach i koszulce w zimę otworzyć mu furtkę. Wchodzi do środka rzuca jakimś kiepskim żartem dotyczącym mojego psa (udawany śmiech) i idzie takim powolnym ruchem, jakby sam nienawidził siebie i tego co robi. Po drodze jeszcze sobie sprawdza coś na telefonie – no pewnie jeszcze stań i zadzwoń do kumpla, mną się nie przejmuj najwyżej zamarznę. Schodzi powoli po schodach do piwnicy jeszcze sprawdzając coś na telefonie. Szuka i szuka tego licznika minęło jakieś 5min. zanim się zorientował, że wisi on naprzeciwko niego. Podchodzi w końcu do tego licznika odczytuje coś tam i mówi: „Ale to jest zakurzone, ja tego nie odczytam” poważnie? Może mam tam jeszcze zejść ze ścierką i przetrzeć ten licznik…poświęcił się i wytarł to rękawem. Wchodzi z powrotem do góry mówiąc do siebie: „Dobrze, dobrze, dobrze, tak, akceptuj, dobrze, tak…” naklikał tam czegoś, czekamy teraz aż paragon się wydrukuje i mówi do mnie: „A Pan to zdaje się, że coś robił i chyba przeszkodziłem?” odpowiadam: ”Nie, nie, ja tak tylko lubię sobie wyjść z mokrą głową na dwór cały w żelu”. Westchnął sobie pod nosem, hmmm: „A no tak zapomniałbym! Następnym razem wyślę do Państwa sms’a z prośbą o podanie stanu licznika, nie będę musiał tak biegać po tym mrozie” – ale się wycwanił stary dziad. No ale spoko, przynajmniej nie będę musiał następnym razem wybiegać do niego cały mokry i czekać 15min. zanim  przepisze cyfry na swoją maszynę przypominającą mini kasę fiskalną (gdzie w tym mieści się ten cały papier?). Rzeczywiście następnym razem przyszedł sms z prośbą o podanie stanu licznika. Mama dała mi swój telefon, kazała zejść na dół i wysłać sms’a. Schodzę na dół przepisuje te cyfry, podaję adres i inne dane. Później okazało się, że gdzieś tam zamiast 30 wpisałem 80 i mama zapłaciła o 90zł więcej także…

piątek, 7 grudnia 2012

Przestrzeń internetowa

Internet to moje ulubione miejsce do wyrażania własnego zdania, własnej opinii i poglądów. Zawsze można znaleźć kogoś z kimś można podyskutować na dany temat. Jest coś w tym kiedy właśnie tutaj opisuję wam różne sytuacje lub komentuje zachowania innych, kiedy piszę ciągle co myślę, nie używam nawet "Backspace'a", nikt mi nie wchodzi w słowo i to jest zajebiste! - nienawidzę brania udziału w dyskusjach tak jak robią to polscy "politycy". Wyobrażam sobie to miejsce jak wielki plac, w którym znajduje się pełno ludzi i informacji, stąd wyciągamy właśnie najwięcej nauki, bo szukamy tego co nas interesuje. Ktoś się mnie kiedyś zapytał: "Wiesz kto Cię zna najlepiej?" odpowiedziałem: "Przyjaciele" - nie mam jakiejś mani rozmowy o moich problemach z rodzicami, zazwyczaj rozmawiam o tym z przyjaciółmi. Ta druga osoba odpowiedziała mi: "Najlepiej zna Cię wujek Google". Zdziwiłem się na początku (niby czemu?!). No i w zasadzie jest w tym trochę prawdy, ponieważ to tutaj szukamy informacji o wszystkim co nas interesuje, to tutaj słuchamy muzyki, którą uwielbiamy, to stąd pobieramy różne filmy czy gry, które lubimy, to tutaj szukamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania, a przede wszystkim to tutaj co jakiś czas zamieszczamy własne dane: Imię, nazwisko, adres, wiek, zainteresowania, praca, wykształcenie kiedy chcemy się zarejestrować się na jakiejś stronie. Jeśli posiadamy profil na losowym portalu społecznościowym, to właśnie tam gromadzą się tonami informacje na nasz temat - te prawdziwe. Ktoś się z tym zgodzi, drugi nie i powie: "No tak, ale z wujkiem Google nie rozmawiamy o naszych problemach" - a czy nasze problemy określają nasz charakter, to kim jesteśmy?(można o tym dyskutować), a po drugie nikt oprócz najbliższej rodziny nie zapamiętuje naszych problemów na dłużej, nawet najbliżsi przyjaciele, taka jest natura człowieka (to tyle z lekcji WDŻ).
Wracając do tematu, oczywiście są tutaj pojedyncze zagrożenia, ludzie oszuści, którzy rozmawiając z kimś na czacie podają fałszywe informacje na swój temat, następnie ktoś się spotyka z kimś takim w rzeczywistości i wynikają z tego nie miłe sytuacje: "Gosiu upadłaś i uderzyłaś się o głowę, zaniosłem Cię do siebie do domu i zaopiekowałem się Tobą. PS za 9 miesięcy przyjdzie do Ciebie prezent".
Mimo wszystko jeśli ktoś myśli no i oczywiście nie ma 5 lat, to nie powinien wpaść w takie chore sytuacje lub cokolwiek innego. 
Lubię to miejsce, tutaj na prawdę mogę być sobą, nikogo nie muszę udawać, no przecież jeśli ktoś mnie nie polubi to się nie załamie. Wiem, że większość ludzi używając internetu tak naprawdę udaje kogoś innego, sprawdza się tutaj cytat: "W internecie ludzie mogą być kim tylko chcą, więc dlaczego większość z nich postanawia być idiotami?". No i jest tutaj sporo takich ludzi, pisałem o nich wcześniej kilka razy, nie będę się znowu rozpisywał (ciekawych odsyłam niżej) nigdy się ich nie pozbędziemy, ani też nikogo tego nie nauczymy, no chyba, że pojawią się systemy, które będą się blokowały kiedy będzie chciał z nich skorzystać typowy debil.
Od kiedy zacząłem pisać bloga cała anonimowość zapadła w niepamięć, wszędzie podpisuje się własną ksywką no i nie przeszkadza mi to. W zasadzie to nic się nie zmienia, nadal używam internetu tak jak chcę, postanowiłem pisać tutaj i zajmować się tym, będę to robił, bo to lubię każdy ma jakieś własne ciśnienie na życie, lubię usiąść wieczorem przed komputerem, puścić płytę "Miuosh, Piąta strona świata" i coś napisać.

czwartek, 6 grudnia 2012

Ludzie nadal zaskakują


Czasami ludzie nadal mnie zaskakują (myślałem, że już nie mają czym), tylko nie wiem czy to już uraz psychiczny, czy po prostu głupota: Masz 13 lat i żalisz się wszystkim, że chłopak z Tobą zerwał i Twoje życie nie ma sensu? Potniesz się? (nie zapomnij napisać na Facebook'u), ktoś musi zobaczyć jak cholernie jest Ci teraz ciężko. Z tego co wiem to kiedy człowiek na prawdę jest zdesperowany i nie potrafi sobie poradzić to raczej izoluje się do wszystkich, nie chce mieć z nikim kontaktu, zamyka się w pokoju na klucz i nie wychodzi przez dłuższy czas, a nie wrzuca co chwile na Facebook'a posty jak ciężko mu jest. Do tego wklei jeszcze link do smętnej piosenki, aby podkreślić sytuacje (ukryty przekaz). W takim wieku, co można w zasadzie więcej zrobić, na pewno nie ma szans, że ułożysz sobie życie na nowo, tyle przeżyłaś, nie masz już czasu aby zacząć od nowa. Dobijają mnie też ludzie, którym umarł dziadek, babcia lub ktoś inny. Jak normalna zdrowa osoba by się zachowała? Weszłaby na Facebook'a najszybciej jak się da (najlepiej na komórce podczas pogrzebu) i wkleiła posta: "Dziadek [*]" - brak słów (weź trzy palce i pierdolnij się w czoło). Wkurwiające jest też to kiedy w wypadku zginie jakaś osoba damy na to nasz kumpel, którego wszyscy zawsze wyzywali, mówili, że jest debilem, kujonem bo nigdy nie chciał uciekać z lekcji, ani napić się piwa, on umarł, nagle pojawia się 10 tysięcy najbliższych przyjaciół gotowych w stanie opowiedzieć Ci o nim dokładnie wszystko. Oczywiście nikomu nie życzę, aby był kiedyś świadkiem takiej sytuacji, bo to nie jest śmieszne, nie ma tym żadnego fejmu, po prostu czasami ludzka głupota udziela się tak mocno, że można dostrzec gołymi oczami otaczającą jej aurę.
Zbaczając już trochę z toru zawsze bawili mnie tacy młodzi gangsterzy. Mam w znajomych właśnie takie przypadki. Typy chodzą do drugiej klasy gimbazjum, dwa chudzielce jeden to wzrostu siedzącego psa w kapeluszu i zapisali się na siłownie, żeby trochę przykozaczyć. Śmiałem się kiedy wstawiali zdjęcia, samojebki na siłowni jak napinają klatę(zoba, zoba jaki napompowany). Śmiałem się kiedy wstawiali posty: "Ale dzisiaj zajebany 4 godziny na siłowni", "Plecy zrobione, teraz tylko klata.", "A ty co dzisiaj robiłeś?" - "Ja dzisiaj łydki i uda, ale nie było dla mnie odpowiednich ciężarów, to sobie odpuściłem". Kiedy wstawili filmik na którym "ćwiczą", a pod nim kłócili się: "Eee usuń to bo tutaj lipnie klate spinałem.", "Kurwa, ja tutaj właśnie zajebiście plecki pokazałem", "No dobra to jutro nagramy jeszcze raz." - przestałem wierzyć, że się im polepszy - sprawdza się tutaj cytat kolegi: "na tym świecie są ludzie i parapety". 
Ostatnio czytałem coś takiego, prawdziwy support: "Do jutra, zapewnię Ci rozrywkę lamusie!" pod spodem od razu komentarze: "Stary z kim się bijesz?" odpowiedź: "No właśnie zastanawiam się czy nie zająć się dwoma na raz, ale nie wiem czy plecy wytrzymają". - Wiadomo po kontuzji z siłowni, ale cwanie chciał najpierw podejść psychicznie rywala.
Na koniec chciałbym pozdrowić jeszcze małolatów chodzących w koszulce "Jack Daniel's"

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Subkultury

Hipsterzy, emo, skinheadzi, punki, metale, goci, dresiarze, mohery(niezatwierdzona), sataniści aka pożeracze kotów, rastafarianie, hipisi, graficiarze, skejci, technomani, szalikowcy i wiele innych.
W Polsce występuje dosyć sporo różnych subkultur, niektóre rozwinięte są bardzo mocno, jedne są bardzo nieliczne, a drugie nie są wcale zatwierdzone, aczkolwiek istnieją - tak jak np. mohery, te babcie chyba nie zdają sobie sprawy, że powoli tworzą i rozwijają nową subkulturę (ciekawe co by było gdyby się dowiedziały). Na co dzień możemy spotkać przedstawicieli danych subkultur, mogą się od nas trochę różnić np. ubiorem i wyglądem, a także stylem życia. Ludzie reagują odmiennie, dresiarz widząc emo krzyknie: "Co za gnój, zajebać go!", zwykli ludzie widząc dresiarza pomyślą po prostu: "debil", metalowiec czy punkowiec widząc skina po prostu zacząłby go napierdalać (to leży w ich naturze czy coś), rastafarian widzi w każdym kogoś zajebistego: "Mój kumplu!", hipisi będą głosić wszędzie pokój i miłość: "Peace & Love" itd. Zwykli ludzie mijając gotha pomyślą: "skąd tacy ludzie się biorą?", "O co takiemu w życiu chodzi" i tak każdy człowiek, przynależny do subkultury lub nie, określa z wyglądu i automatycznie wyrabia własne zdanie na temat innej osoby - czyli taka ocena stereotypowa.
Osobiście nie uważam się za jakiegoś lepszego człowieka od np. gotha - oczywiście mijając taką osobę na ulicy trochę się "skrzywię", może pokręcę głową lub zacznę się zastanawiać, ale to tylko dlatego, że nie widuję na co dzień takich ludzi i chodzenie przy 30 stopniowym upale w glanach i czarnych sukniach do kostek wydaję mi się dosyć dziwne, tym bardziej, że patrzy się na mnie przez te czerwone soczewki. Myślę, że tak zawsze będzie, zawsze będziemy się trochę "krzywić" widząc tak kontrowersyjne przypadki, jednak tak jak mówiłem, nie skreślam, ani też nie oceniam na stracie żadnego z nich, każdy ma swój charakter, swój kosmos, własne zajawki i ambicje. Wszyscy mają prawo do życia, do wyrażania własnej opinii i życia w taki sposób jaki chcą. Gdyby to miało ode mnie zależeć to nie pozbyłbym się tych subkultur masowo, lub pojedynczo - wprowadzają one coś nowego, innego do życia. Wyobraźcie sobie jakby każdy z nas miałby być taki sam, tak samo miałby się ubierać, tak samo myśleć, tak samo żyć, tej samej muzyki słuchać, mieć taki sam charakter i takie same zdanie. Co z oryginalnością ? Zniknęłaby zanim by się jeszcze pojawiła. Subkultura określa kulturę, następnie kanon, wsród nich etykę i folklor. Oczywiście słuchając danej muzyki i zatwierdzanie jakichś klimatów nie stawia nas od razu w szeregach subkultury. Osoba inna od nas (podajcie sobie tutaj przykład subkultury), może okazać się przyjazna i inteligentna, z którą moglibyśmy dobrze spędzić czas. Gdyby nie to ludzie rozróżniali by się tylko wyglądem ciała. Pomimo, że wprowadzają dosyć dużą kontrowersję i czasami nienawiść, tak na prawdę są potrzebne, a raczej przydatne. Tak jak powiedziała moja mama: "Nie przeszkadza mi to, że gdzieś tam na zewnątrz ludzie żyją tak jak żyją, dziurawią swoje ciało i tatuują je, ale nie chciałabym aby ktoś w moim domu tak żył - nie wyobrażam sobie tego.". Wtedy coś do mnie dotarło, może i nie przeszkadza nam to, że ktoś właśnie tak żyje, ale wyobraź sobie, że Twój najlepszy przyjaciel lub siostra nagle staje się kimś innym dla przykładu tatuuje sobie całą twarz, ciało i kolczykuje się w każdym widocznym miejscu. Jej/jego wygląd zaczyna nas odrzucać. 
Jest dużo rozmaitych subkultur, sekt i tematów tabu, które się w nich odbywają, w przyszłości odniosę się do nich bardziej opisując dane przykłady. To jest raczej trudny i ciężki temat do przemyśleń i nie da się go całkowicie omówić w jednym wpisie, można by o tym rozmawiać całą noc. Także, tak jak z wiarą i kościołem postaram się pisać coś nowego co jakiś czas. 
Rozmawiałem dzisiaj z ludźmi na ten temat i zadawałem im takie same pytania, możecie poczytać jak inni postrzegają to o czym teraz pisze:

Łukasz aka Ogar.
1.Gdyby zależało to od Ciebie to pozbyłbyś się tych wszystkich kultur lub poszczególnych z nich ? A może któreś Cię irytują ?

"Ciężko powiedzieć."
"Jedne są nieszkodliwe i mi np. osobiście grafficiarze nie przeszkadzają, ale z drugiej strony jak sobie przypomnę jakieś większe miasta i te grupki zidiociałych dresów lansujących się trzema paskami na ulicy, to aż żal patrzeć.
Pozbyłbym się. Wszystkich."
"W końcu by słuchać konkretnej muzyki nie trzeba być od razu w jakiejś subkulturze."


2. Więc uważasz się za przynależnego do jakiejś subkultury ?

"Nie, nie uważam się za członka jakiejś subkultury. I szczerze powiedziawszy, nawet jeśli chciałbym do którejś należeć, mój irytujący indywidualizm z pewnością by na to nie pozwoli."

Kuba:
1.Gdyby zależało to od Ciebie to pozbyłbyś się tych wszystkich kultur lub poszczególnych z nich ? A może któreś Cię irytują ?

"No więc nie usuwałbym subkultur, gdyż wtedy wszyscy byliby tacy sami. nie należy dyskryminować ludzi, tylko dlatego, że są inni niż my. To, że nie lubimy/ nie rozumiemy poszczególnych subkultur nie znaczy, że powinny zostać usunięte. Inne subkultury, nawet te, które nas irytują muszą istnieć. podobnie jak musi istnieć zło, gdyby nie ono nie znalibyśmy dobra."


2. Więc uważasz się za przynależnego do jakiejś subkultury ?

"JESTĘ RAPERĘ"

Przemek aka PrM
 1.Gdyby zależało to od Ciebie to pozbyłbyś się tych wszystkich kultur lub poszczególnych z nich ? A może któreś Cię irytują ?

  "Nie nie wszystkich ,zostawił bym tylko te które będą miały w sobie wartości dzięki którym będę mógł się rozwijać i  stawać się w jakiś sposób lepszym człowiekiem. Również żeby to szło w parze z nimi marzeniami ,celami, rozumiesz zeby byly uzupenieniem i szły w drodze z moją egzystencją. Powinny wyrażać mój charakter i emocje uczucia przekazywane w różny sposób. Czy przeszkadzają, na pewno niektóre w pewnym sensie tak, ale to wszystko zależy od poszczególnego człowieka, i akceptacja w dzisiejszym świecie to trudna sprawa, ale jeżlei mi nie będzie to wchodzić w drogę to nie mam przeciwwskazań. I ludzie na przyklad w glanch, mogą okazać się przyajznymi ludzimi z ktorymi mozna pogadac na najrozniejsze tematy a to w czym chodzi i jakiej muzyki słucha to przecież jego sprawa i wybór."

2. Więc uważasz się za przynależnego do jakiejś subkultury ?

"Raczej utworzonej przez siebie , czyli przez własne " Ja " oczywiście nie chodzi o to ze wszystko co ja to najlepsze albo coś, chodzi mi bardziej o poszczególne podmioty z których się składaja subkultury na przykład ważnym elementem w moim życiu odgrywa muzyka, z która jestem praktycznie cały czas, która w pewnym senie mi pomaga."

Adam aka Adam:
1.Gdyby zależało to od Ciebie to pozbyłbyś się tych wszystkich kultur lub poszczególnych z nich ? A może któreś Cię irytują ?
 
 "Nie na pewno nie. Nie mam nic przeciwko aby istniały i się rozwijały"

2. Więc uważasz się za przynależnego do jakiejś subkultury ?

 "Myślę, że nie no chyba że o czymś nie wiem"

Dominika:
1.Gdyby zależało to od Ciebie to pozbyłbyś się tych wszystkich kultur lub poszczególnych z nich ? A może któreś Cię irytują ?
 
 "Zależy od rodzaju subkultur, niektóre szanuje i rozumiem po części, ale są też takie, których nie rozumiem."
 "Nie chciałabym, żeby istniały, ale w sumie istnienie ich nie robi mi żadnej wielkiej rożnicy."


2. Więc uważasz się za przynależnego do jakiejś subkultury ?
  
"nie, nie uważam się."

Thomas:
1.Gdyby zależało to od Ciebie to pozbyłbyś się tych wszystkich kultur lub poszczególnych z nich ? A może któreś Cię irytują ?

"W żadnym wypadku, patrze na siebie a nie jak inni chodzą ubrani...czy czego słuchają jak się zachowują itp."

2. Więc uważasz się za przynależnego do jakiejś subkultury ?

"tak jestem czasami prawdziwym CHULIGANEM"

Dominik:
1.Gdyby zależało to od Ciebie to pozbyłbyś się tych wszystkich kultur lub poszczególnych z nich ? A może któreś Cię irytują ?

"Czy irytują to na pewno niektórzy i czy gdybym mógł się pozbyć to pewnie moja pierwsza myśl była by na tak ale po dłuższym zastanowieniu jestem zdania tego że przecież każdy sam wybiera jaką "drogą" chce iść i gówno mi do tego. To jest ich życie i nie będę się w nie wtrącać."


2. Więc uważasz się za przynależnego do jakiejś subkultury ?

"Nie, przeważnie subkultury łączą się z muzyką jaką się słucha."

Konrad aka Lolek:
 1.Gdyby zależało to od Ciebie to pozbyłbyś się tych wszystkich kultur lub poszczególnych z nich ? A może któreś Cię irytują ?

"Nie, jeśli w wyrażeniu subkultura masz na myśli spostrzeganie ludzi jako blokersów metali itd. to nie. Nikt nie jest taki sam, każdy posługuje się innym językiem, każdy ma inne zainteresowania."

2. Więc uważasz się za przynależnego do jakiejś subkultury ?

"Chyba nie, nie pasuje chyba do żadnej subkultury, bynajmniej na razie."



http://www.poradnikpr.info/?p=3749 - dla ciekawych