sobota, 15 grudnia 2012

Warsztaty dziennikarskie

Po warsztatach dziennikarskich w Poznaniu wróciłem zmęczony jak nigdy. Już na koniec wykładu wiedziałem, że o tym napiszę - w zasadzie to z początku na to liczyłem. W dużej sali wykładniczej czekaliśmy chyba z 20min. na spóźnionego Pana Jarosława K. z TVN 24 (gwiazdor). Wleciał do pomieszczenia (momentalnie fala fleszy), tłumacząc się od razu niemożliwością wcześniejszego przybycia (przecież on prawie oślepł). Ogarnął włosy, wyciszył iPhone'a i zaczął wykład: z początku zapowiadało się dosyć nudno, dopiero po jakimś czasie zaczynał opowiadać o podziałach informacji medialnych, okazuje się, że ludzie o wiele chętniej czytają o tym co je na śniadanie jakaś bogata wylansowana blondyna i co robiła w wakacje niż to co się dzieje na świecie. Procent ludzi, którzy szukają prawdziwych informacji jest na prawdę oszałamiająco mniejszy niż ten, który szuka tanich plotek sprzedanych na ostatnią chwilę (teraz się zastanówcie co wy czytacie). Przecież większość z tej plotki to zwykłe kłamstwa, a ludzie to czytają jak dobrą książkę (czyli lubią być oszukiwani). I to jest w zasadzie jakiś problem, ponieważ ludzie, którzy czytają o głupotach, o dupie Marii nie oglądają później wiadomości i okazuje się, że programy, które emitują głupotę człowieka mają o wiele więcej oglądalności niż typowe dzienne wiadomości, już nie ważne o której godzinie bo to i tak nie ma znaczenia.
No i tak w zasadzie jest, ludzie szukają głupoty, ludzie szukają patologii, afiszują się cudzym życiem, zamartwiają się dzień w dzień pytaniem "Co on może teraz robić?", oglądają programy, lub program, który emituje wygłupy lub wpadkę znanego polityka, aktora. Przeczytają gdzieś napis: "Znany aktor porno buduje dom" - i czytają to zapominając coraz bardziej o własnym życiu. Oglądajcie, oglądajcie, ale później kiedy na prawdę na świcie wybucha jakaś poważna sprawa tego typu, że np. w jakimś tam kraju blisko Polski dochodzi do wojny domowej, albo że na bliskim wschodzie następują coraz liczniejsze masowe mordesrstwa to ludzie (Ci co srającą gwiazdę oglądają) pierwsi się zazwyczaj rzucają: "O takich rzeczach się w ogóle nie mówi!", "Czemu o tym nie mówicie?! To jest ważne!". Teraz się nagle zainteresowali.
Ciekawy, a raczej bardziej śmieszny moment był kiedy ludzie zaczęli zadawać pytania. Ziomek podnosi rękę: "Tutaj! Tutaj" - wyrywa się do pytania, jakby miał jeszcze tylko 5min. zanim babcia po niego przyjdzie. Po jakimś tam czasie zwrócili na niego uwagę i udzielono mu głosu: "A masowe morderstwa w Syrii? Dlaczego o tym się nie mówi? Dlaczego jesteśmy cały czas oszukiwani i o niczym nie wiemy, dlaczego ukrywacie przed nami prawdziwe informacaje?!" - Momentalnie odezwałem się do kolegi siedzącego obok: "Oo widzę, że ktoś tutaj przesłuchał kawałek Ostrego i teraz się rzuca." - Typek podawał identyczne argumenty jak w kawałku, wszystko to samo, słowo w słowo. Nie ważne, że nie rozumie problemu, nie ważne, że nie wie tak na prawdę o czym mówi. Ważne jest to, że jego idol nagrał o tym piosenkę, a on się tym podjarał i podniecony chciał pokazać, że coś wie. Nie lubię takich ludzi, nie trawię ludzi, którzy obejrzą jakiś film, usłyszą jakiś tekst w jakiejś piosence, a potem tłumaczą problem i próbują objaśnić wielkie mądrości innym tak jakby wiedzieli o tym wszystko (Dlaczego to robicie?!). Innym pytaniem, a raczej skargą było to, że Pan Jarosław nie walczy z tym i nie przekazuje Polsce prawdziwych informacji, tych bardziej ważnych - co prawda to prawda, jednak stan wojenny, zagrożenia wojną czy inne na prawdę są bardziej pożądane od ludzi niż kolejne spory polityków o tym co zmienić w Polsce (i tak gówno zrobią).
Tylko na cholere ten stary facet siedzący z laptopem zaczął od razu na nim wieszać psy: "Dlaczego Pan tego nie zmieni?!Pan może dużo zrobić, chociaż tyle aby problem został zauważony!" - A co on niby sam by zdziałał, po pierwsze jest tylko sam i trochę czasu i sił by to go kosztowało, po drugie jest uzależniony od swojego pracodawcy czy kogoś tam, który mu przedstawia materiał, wątek, który ma poruszyć, a po trzecie to się niech pierdolnie w łep ten kretyn, na co tak na niego najeżdżać? Przyszedł tutaj na wykład, a nie na wysłuchiwanie jakiegoś zażenowanego człowieka.
Na wykład przyszła nawet zakonnica (po co ona tam? nie wiem). Podnosi rękę i pyta: "A to nie jest tak, że my mamy za dużo informacji? Po co na ich tyle?" Wszyscy się na nią patrzą jak na nie powiem już kogo, Pan Jarosław odpowiada: "No jak to po co? Żeby wiedzieć, co się dzieje na świecie." od razu kolejna odpowiedź: "Ale po co nam wiedzieć jak wygląda świat?" ( już, już się zaczynały jakieś drętwe religijne poglądy), jeszcze trochę i by zaczęła opowiadać o grzechu aborcji na wykładzie z dziennikarstwa. Narzekała jeszcze trochę o tym jak jest trudno słuchać innych ludzi (przemyślenia zawodowe) i wyobraża sobie jak musi byś trudno słuchać teraz tych wszystkich głupich pytań gnojków(skoro młody to na pewno głupi). Mimo wszystko fajnie się na nią patrzyło kiedy krzywiła mordę jak wykładowca używał czasami przekleństw cytowanych (bezcenne).
 Oprócz tego wszystkiego, usłyszałem sporo przydanych informacji odnośnie pisania bloga, także teraz uważajcie bo będę wami manipulował.