wtorek, 19 lutego 2013

Nałogi

Każdy z nas ma jakiś nałóg, może nie konkretnie taki, z którego powinno się leczyć, ale mniej szkodliwy(obgryzanie paznokci...). Nie za bardzo zwracamy na to uwagę, kiedy to my jesteśmy nałogowcami - wydaje nam się to całkiem słuszne i całkowicie pod kontrolą (mogę z tym skończyć kiedy chcę, ale nie teraz!). Nie chcemy z tym skończyć, uważamy że jest on nam potrzebny, w pewnym sensie spełnia nas, a jego nagły brak załamałby nasz zegar moralny czy coś. Osobiście nie przeszkadza mi to, że ktoś nałogowo pali papierosy, nałogowo gra w gry komputerowe, nałogowo ćpie, nałogowo wcina żelki, jest uzależniony od Facebook'a i inne - to jego życie tak?
 Jedyne co mnie czasami obrzydza to kiedy widzę kogoś kto siedzi dajmy na to na ławce i z nudów zaczyna się gryźć, najpierw spojrzy na swoją dłoń, wybierze miejsce (konkretny cel) i przyssie się jak wampir, wbija zębiska i gryzie się aż do mięsa, aż głowa zaczyna mu się trząść i po kilku sekundach traci panowanie nad sobą, póki ktoś nie krzyknie: "Nie gryź się!".
 Poza tym nie za bardzo mnie obchodzi czy ktoś jest uzależniony od innych rzeczy, ale nienawidzę kiedy ktoś wypije kilka piw, albo dajmy na to stoi z tym piwem i sobie je pije, a przykładowa osoba komentuje: "Ten to dopiero alkoholik, nic nie robi tylko by chlał najchętniej" - tak samo jeśli chodzi o papierosa, kiedy ktoś wychodzi w wolnym czasie na przerwę aby zapalić też od razu ktoś mówi: "Ty jesteś już uzależniony! Powinieneś się już leczyć, płacisz za swoją śmierć, po co Ci to?!". Ale tak konkretnie o co takiemu chodzi? Skoro ktoś, powiedzmy szczerze jest uzależniony od papierosów jaki jest cel aby na niego najeżdżać i krytykować? Problem nie dotyczy Ciebie, jeśli chce palić to będzie palił, to jego sprawa, problem nie dotyczy Ciebie. Ja od razu mogę powiedzieć, że taka osoba jest uzależniona od krytyki, w sobie widzi same ideały, a u innych by wymieniała najgorsze strony, takie plotkary.
 Jeśli ktoś powiedzmy szczerze jest uzależniony od tych gier komputerowych, wbijania leveli i expienia, jaki jest cel mówiąc do niego "no-life": "Nic nie robisz, nawet nie wyjdziesz na dwór, nie spotkasz się ze znajomymi, tylko cały dzień przed komputerem" - jeśli nie jesteś jego rodziną, a tylko ona w zasadzie powinna się ewentualnie zajmować takim problemem, to jaki jest cel krytykować taką osobę? Dana osoba doskonale zdaje sobie z tego sprawę, a obgadywanie go za plecami i od czasu do czasu powiedzenie czegoś w twarz wcale nie poprawia sytuacji wręcz przeciwnie POGARSZA.
 U innych ludzi widzimy te uzależnienia, widzimy te problemy, które ich dotyczą i tylko mówimy: "A ten to, tamten tamto". Kiedy przyjdzie powiedzieć o swoich uzależnieniach jest o wiele trudniej, bo ludzie się wstydzą o tym mówić, albo po prostu uważają, że to absolutnie nie jest nałóg.
 Powiem wam, że obgryzanie paznokci, kręcenie loków we włosach, wcinanie codziennie kilka tabliczek czekolady, wysyłanie tysiąca sms'ów dziennie,  malowanie się na chama, a nawet oglądanie seriali na TVN są równie nałogami. Nie mówię o tym, że ktoś lubi np. oglądać serial "M jak miłość" i od razu jest uzależniony, mówię o takich przypadkach kiedy ktoś ogląda w zasadzie wszystkie możliwe seriale na Tvn czy Polsacie, później jeszcze kulisy, a następnie czyta o tym na internecie co będzie w następnych odcinkach i plotkach jaki aktor odejdzie z serialu - to jest afiszowanie się cudzym życiem, sztuczne i fałszywe życie kładziemy ponad własnym i często chcemy aby nasze życie wyglądało tak jak w danym serialu i dążymy do tego.
Nienawidzę kiedy ludzie rozliczają nas z naszych nałogów mówią o nas "nałogowcy", a sami nimi są.