sobota, 16 lutego 2013

Zakupy na Allegro



Wypatrzyliśmy sobie z kolegą koszulki na Allegro (seria: "The Elder Scrolls" i inne), szybka decyzja, zbitka kasy, ocena sprzedającego (same pozytywy) i po kilku godzinach zamówienie zostało zrealizowane. Dokładnie 7 stycznia otrzymałem maila z powiadomieniem: „Paczka została wysłana”. Wszystko fajnie – pomyślałem, dwa, trzy dni i powinna dojść. Minęły dwa dni i paczki nadal nie było, wszedłem na pocztę, widzę maila: „Przypominamy o niezwłocznym przelewie pełnej kwoty na konto” – niby dlaczego mam płacić z góry skoro wybrałem opcję zapłaty przy odbiorze?(co się dzieje). Automatycznie wysłałem odpowiadającą wiadomość z wyjaśnieniem sposobu zapłaty i zapytaniem „Dlaczego jeszcze nie doszły?”. Czekaliśmy kolejne kilka dni, otrzymałem następnego maila: „Przepraszamy, pomyłka jest spowodowana błędem systemu, paczka zostanie dzisiaj wysłana.” – ten mail akurat przyszedł w piątek. We wtorek po weekendzie napisałem kolejnego maila, co się dzieje z tą paczką, czy została w ogóle wysłana, czy ona w ogóle istnieje, a może została wysłana skrótami przez Afganistan (no bez jaj), albo kurier zaginął?(Tak, misja go przerosła – przepraszamy). Tego samego dnia otrzymałem odpowiedź, w której usprawiedliwiali się weekendem, ponieważ przez weekend nie pracują i nie mieli jak wysłać tej paczki – czyli jej nie wysłali, a kilka dni wcześniej otrzymałem wiadomość: „paczka zostanie dzisiaj wysłana”. Zaczynaliśmy się powoli wkurzać i brać pod uwagę niektóre możliwe fakty: 1 - Sklep prowadzą zwykli idioci i nie potrafią sobie poradzić z takim zadaniem. 2 – Zamówione koszulki okazały się zbyt zajebiste i sprzedający lub kurier po prostu je zajebali. 3 – Kurier zaginął, został porwany (whatever). Wkurzaliśmy się no bo co, paczka idzie już ponad tydzień i tak naprawdę nie wiemy o niej nic. Postanowiliśmy, że poczekamy dla przyzwoitości do końca tygodnia, jeśli nie dojdzie to wyślemy jakąś bardziej konkretną wiadomość z naszej strony. W piątek zadzwoniła do mnie przemiła Pani (Agnieszka) ze sklepu gdzie zamawialiśmy koszulki (miło z jej strony). Zapytała się: „Czy kurier kontaktował się z Panem?” odpowiadam: „No nie, nie kontaktował się właśnie, nie otrzymałem żadnego telefonu.” Pomyślała trochę i odpowiedziała: „Aha, aha, bo my właśnie dzisiaj otrzymaliśmy paczkę z powrotem i chciałam poznać przyczynę.” (Ty chcesz poznać przyczynę?!). szybka odpowiedź: „Proszę Pani jaką przyczynę? Czekam na tą paczkę 2 tygodnie, nie otrzymałem żadnego telefonu, ani ewentualnej konkretnej wiadomości co z tą paczką się w ogóle dzieje.” Westchnęła: „ Okej, Ja i tak muszę jeszcze porozmawiać z nadawcą, kurierem i poznać drugą stronę. W poniedziałek paczka zostanie wysłana na nasz koszt.”( no dziękuję !). Pogadałem z kumplem, że już wszystko w porządku w poniedziałek wyślą paczkę to do środy powinna dojść(z akcentem na POWINNA) - ale czy dojdzie? Nie wiem. Od tamtego poniedziałku czekamy i czekamy, żadnego znaku życia, żadnej wiadomości  - nic. Na stronie gdzie można śledzić stan wysyłki wyświetla się tylko czerwony wykrzyknik w kółku (no tak, wszystko jasne). Dopiero kilka dni później znowu otrzymuję telefon od Agnieszki, odbieram: "Halo?" odpowiada: "Witam tutaj Agnieszka jakaś tam, bla bla bla, paczka została awizowana kilkakrotnie bla bla bla niestety, ale firma SIÓDEMKA nie przyjęła reklamacji, którą Pan złożył, ponieważ paczka została trzy razy awizowana i nie mogą wysłać paczki ponownie. Jeśli wpłaci Pan pełną kwotę na nasze konto paczka zostanie automatycznie wysłana, jest już gotowa". No kurwa, czekałem kilka tygodni, na paczkę, a teraz dzwoni do mnie Pani szefowa, że wymagana jest wpłata na konto niby dlaczego? Zaczynałem mieć co do nich mieszane uczucia, albo sobie z nas jaja robią, albo na prawdę te całe zamówienie ich przerasta. Dałem znać na gadu kumplowi, że dostałem taki telefon i trzeba zrobić to i to bo nas zestrzelą. Na następny dzień poszedłem do banku, czekałem w kolejce chyba z 30min. bo koleś przede mną zakładał sobie konto, ogólnie to były 4 kasy, 4 kasy, a tylko jedna czynna, dlaczego? Bo Halinka na przerwie, na drugim stanowisku nie działa drukarka, trzecie zamknięte, a czwarte, czwarte to tak na prawdę nie wiem dlaczego było nieczynne(cicho tam, ciemno tam). Podchodzę do okienka i mówię, że chcę wpłacić pieniądze na takie konto, a Pani za szybą patrzy się na mnie przez okulary i krzyczy: "Ale to prowizja będzie 9zł!" odpowiadam: "Dobrze, dobrze niech stracę" pomyślała jeszcze, popatrzyła się w ekran komputera i dopowiedziała: "No chyba, że założy Pan u nas kartę, bo nie ma Pan karty prawda?" odpowiadam znowu: "No nie mam, nie mam, ale nie chcę teraz zakładać takiej karty". Przelała w końcu te pieniądze i spadam do domu. Wysłałem maila o potwierdzeniu przelanej kwoty (tak na wszelki wypadek, żeby wiedzieli, bo pewnie by nie sprawdzili). Czekałem głucho kilka dni, potem tydzień, zaczynałem tracić wiarę - zadanie ich przerosło, kierowca nie dał rady (Challange failed). Mogli po prostu napisać mi maila: "Przepraszamy, ale jesteśmy zbyt wielkimi ciotami i nie poradzimy sobie z takim zamówieniem". Wróciłem wczoraj do domu, siedzę przy obiedzie i nagle dzwonek! Czujecie temat? Kurier przyjechał, co prawda wyglądał na dosyć przyjebanego, ale paczka doszła, doszła dokładnie 15 lutego w piątek. Nie jestem tylko jeszcze pewny czy wystawić im pozytywny, czy negatywny komentarz...