niedziela, 26 maja 2013

MANDATY

Mandaty to dosyć nieprzyjemna sprawa tym bardziej, że jakaś tam część osób dostaje je wbrew prawu, tylko dlatego, że osoba otrzymująca mandat nie zna po prostu prawa i nie zaprzecza. Policja, straż miejsca - wszyscy "stróże prawa" zazwyczaj wlepiają mandaty nie za złamanie prawa, ale za to, że po prostu oni muszą tych mandatów ileś tam wystawić, aby dostać premię czy coś tam innego (nie wiem) no dlatego, ludzie często dostają mandaty za zwykłe przypierdolenie się policjanta o byle gówno, a to że ludzie nie znają prawa i nie wiedzą co mogą, a czego nie mogą, ułatwia im tylko całą robotę - tak przynajmniej było w moim przypadku.
Pamiętam jak byłem kiedyś z kuzynem na koncercie, wyszliśmy przed klub aby zapalić no i ogólnie przewietrzyć się. Wyszliśmy na zewnątrz jeszcze z niedopitymi piwami. Stanęliśmy sobie przed klubem, ja już swoje piwo dopiłem i wyrzuciłem do śmieci, i właśnie wtedy przejeżdżała obok nas policja. Kuzyn stał jeszcze z piwem i mówi: "Ciekawe czy się zatrzymają" - nie mieliśmy pojęcia, że mogą coś zrobić, przecież staliśmy przed klubem na koncercie z piwem i papierosem, tak jak kilkadziesiąt ludzi obok nas. Policja zatrzymała się tam z 20 metrów od nas. Dwóch policjantów szło w naszym kierunku, no ale już stoimy co mogą nam zrobić - pomyślałem. Kuzyn stał jeszcze z piwem i to właśnie do niego podeszli: "Wie Pan, że w miejscu publicznym nie można spożywać alkoholu? - nie zdążył nawet odpowiedzieć i padło kolejne pytanie: "A osiemnaście lat jest? Mogę dowód poprosić?" odpowiedział: "Niestety nie mam przy sobie" (nie miał wtedy jeszcze wyrobionego dowodu). Policjant spojrzał się, uśmiechnął: "No niestety, ale będzie mandacik za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym" po chwili dodał jeszcze: "Proszę odłożyć piwo i podejść do radiowozu" odpowiedział: "No już przytrzymam" na co policjant wyższym tonem: "Proszę Pana o odłożenia tego piwa!" - Kuzyn podszedł do radiowozu i odstawił piwo na ziemie obok nogi. Policjant spojrzał na to co zrobił, uśmiechnął się i powiedział: "No to będzie jeszcze mandacik za śmiecenie" - właśnie dostał mandat za to co kazał mu zrobić, siedział cicho bo nie wiedział przecież, czy zaraz nie dostanie kolejnego mandatu za obrażanie funkcjonariusza. I tak w sumie nie przyszły mu te mandaty, także w sumie spoko.
Następnym razem pamiętam jak wracałem ze znajomymi do domu. Jeden nie wytrzymał presji i otworzył sobie jedno piwo dosłownie na ostatniej prostej, mijaliśmy już sąsiadów zostało kilka metrów do furtki kiedy wyminął nas radiowóz i zatrzymał się przed nami. Wysiadło dwóch policjantów. Wypytali nas czy coś pijemy i takie tam. Kolegę poprosili o wyciągnięcie ręki spod kurtki (co pewnie już wcześniej zauważyli kiedy pił jeszcze to piwo), okazało się, że trzyma tam otwarte piwo no i tak się złożyło, że dostał 200zł mandatu. Po wszystkim spojrzał się na nie i zapytał: "No to kto chce napić się piwa za 200zł?"
Najdziwniejszy mandat o jakim słyszałem? To, że jakiś koleś dostał mandat za odlanie się pod drzewem. Jak można wstawić komuś mandat za odlanie się, no kurwa "dostaje Pan mandat za odlanie się" - serio? przecież nie robił tego na środku jakiegoś placu czy coś.