sobota, 13 lipca 2013

ETYCZNE ASPEKTY ABORCJI

Poprzednio pisałem o zdolności par homoseksualnych do adopcji dzieci i wychowywania ich, dzisiaj poruszę zasadniczo podobny temat, jakim jest aborcja.

W kwestii aborcji zdania w Polsce są bardzo mocno podzielone. Nie ma w zasadzie osoby, która zajmuje w tym temacie kompletnie neutralne stanowisko. Zazwyczaj ludzie opowiadają się jako zupełni przeciwnicy tego procederu, drudzy go w całości popierają uznając go za najlepsze możliwe wyjście. Następni chcą, aby to kobieta zawsze decydowała o przerwaniu niechcianej ciąży, ponieważ to właśnie ona nosi w sobie przyszłe lub niedoszłe dziecko. Są też ludzie, którzy twierdzą, że nikt nie powinien decydować o tym czy dziecko ma pozostać przy życiu czy też nie i mimo wszystko powinno ujrzeć światło dzienne. Chcieliby dać wolność słowa dziecku, które aktualnie jest jeszcze zarodkiem (dziecko powinno samo o sobie zadecydować!). To w zasadzie dosyć oczywiste, że wybrałoby życie, prawda? Przecież nawet najbardziej ciemna osoba, która widzi same negatywne strony życia od małego, póki nie przyjdzie na nasz świat nie jest w stanie zdecydować, jak na nim może się poczuć.
Problem pojawia się właśnie tutaj, ponieważ aborcja w Polsce nie została jeszcze całkowicie zalegalizowana, dlatego chociaż byśmy już doszli dla najlepszego dla nas wyjścia (nieważne jaki byłby wynik), nasza decyzja może zostać po prostu odrzucona i podważona poprzez organ, który stoi o wiele wyżej nad nami i po prostu narzuca nam wyjście, którego my nie chcemy (witamy w szarej rzeczywistości). Tak jak osoba, która popełni morderstwo zostaje zamknięta w więzieniu – ona nie ma prawa wybierać czy dyskutować. Ma narzucone prawo, które stoi ponad nim i koniec. Osobiście uważam, że byłoby to dosyć brutalne wyjście, ponieważ to kobieta, która nosi to dziecko W SOBIE i mężczyzna, który ją zapłodnił, powinni wspólnie zadecydować. W przypadku sporu to kobieta definitywnie powinna mieć decydujące zdanie w tym temacie – w mojej opinii.

Aborcji można dokonać drogą chirurgiczną, która daje gwarancje na to, że płód zostanie całkowicie usunięty z dróg rodnych kobiety, lub drogą farmakologiczną, która polega na zażyciu odpowiednich tabletek, które powodują uszkodzenie płodu. Jednak tabletki choć są wygodniejszą i szybszą drogą na pozbycie się niechcianej ciąży nie dają 100% gwarancji na to, że płód zostanie całkowicie uszkodzony, a następnie poroniony. Przy zażyciu tabletek płód może zostać jedynie częściowo uszkodzony, co następnie prowadzi do przymusowego chirurgicznego usunięcia płodu. Niestety tabletki nie zostały uznane jako legalne środki do usuwania ciąży, dlatego wiele kobiet decyduje się po prostu na ryzyko kupując tabletki na „czarnym rynku”, z czego wynikają okropne skutki uboczne (dla zainteresowanych Sepsą).

Są jeszcze chrześcijanie, którzy stawiają wiarę ponad wszystko i przy każdej rozterce, przy każdym problemie, szukają rozwiązania w Biblii. Okazuje się jednak, że większość, ale nie wszystkie wyznania chrześcijańskie potępiają aborcję. I co teraz zrobić? Poradzić się lokalnego księdza, który sam jeździ w każdą sobotę na dziwki do różowego domu i molestuje ministrantów? Tak, wiem... Jeśli ktoś jest fanatycznym chrześcijaninem, obala takie oskarżenia  bez namysłu i ponad życie wierzy księżulkowi. Katolicyzm jednak stawia sprawę jasno: osoba, która pomaga przy aborcji lub aborcji się dopuszcza, zostaje automatycznie wykluczona ze wspólnoty (tak jak stały ban za wulgaryzm na społecznym czacie) – każdy chyba tego doznał.
 

Teraz, kiedy już mamy mniej więcej przybliżone co i jak w naszym państwie z tą aborcją, możemy wyrazić w tym wszystkim nasze skromne zdanie. Trudno jest cokolwiek powiedzieć o problemie, który nas nie dotyka. Nie możemy, a raczej nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić co wtedy czuje kobieta oraz jej partner, których właśnie taki problem dotknął. Według mnie, tak jak już wspomniałem na początku, aborcja powinna zostać w całości zależna od decyzji  kobiety i mężczyzny, którzy mają stać się przyszłymi rodzicami. To oni powinni zadecydować, czy ich dziecko powinno przyjść na świat, czy też nigdy nie ujrzeć światło dziennego. Mimo wszystko, zdanie kobiety zawsze powinno mieć większą wagę. To przecież ona nosi w sobie to dziecko, to przecież w niej się rozwija i to ona je rodzi. Najmniej powinny mieć do powiedzenia osoby, które szczekają najgłośniej, a tak naprawdę z tym problemem nie mają styczności. Myśl o tym, że ktoś uśmierca dziecko (w zasadzie jeszcze zarodek), które nie miało nawet szans na to, żeby chociaż zasmakować tej chwili na wolności jest wręcz przerażająca (przecież dziecko niczym nie zawiniło), jednak problem nie dotyczy nas i to nie my decydujemy.  Są różne przypadki, nawet jeśli dziecko niczym nie zawiniło, ale jest po prostu wynikiem gwałtu na młodej kobiecie, która sama nawet tak naprawdę nie zdążyła zasmakować prawdziwego życia, to jaki jest sens rodzenia takiego dziecka? Ta dziewczyna i tak już ma zniszczoną psychikę, a jak ma sobie poradzić przez całe życie ze świadomością, że wychowuje dziecko jakiegoś nierównoważonego, napalonego dewianta, który być może zgwałcił więcej takich osób, jak ona? Jeśli ktoś nie ma z tym kłopotu i mimo wszystko chce urodzić to dziecko, aby spróbować je wychowywać samemu lub oddać do adopcji, to nie ma o czym rozmawiać. Taka jest decyzja matki i koniec. Nikt nie ma prawa zabronić jej rodzić takiego dziecka, ale również nikt nie ma najmniejszego prawa zmuszać jej do tego, aby musiała takowe dziecko urodzić. W takich przypadkach aborcja powinna być legalna. W przypadku kiedy dziecko jest wynikiem zwyczajnej wpadki, np. źle założonej prezerwatywy, to jak najbardziej powinno przyjść na świat. Dlaczego? W naszym życiu to my podejmujemy decyzje i to my ponosimy ich konsekwencje. Jeśli coś spieprzyliśmy, to przyjmujemy to na klatę i radzimy sobie z odpowiedzialnością za nasze czyny. Z drugiej strony, jeśli po prostu ktoś się nieprawidłowo zabezpieczył lub zapomniał i wyszła z tego niechciana ciąża, a my jesteśmy aktualnie w beznadziejnej sytuacji życiowej (nie mamy pieniędzy i sami ledwo co się wyrabiamy, nie mamy warunków do wychowywania dziecka itd.), to wtedy dziecko powinno zostać po narodzeniu oddane do adopcji. Alternatywą także jest aborcja – to wszystko naprawdę zależy od kobiety i mężczyzny, od ich sytuacji, to oni wspólnie powinni podjąć tą decyzję. Jeśli mężczyzna po dowiedzeniu się, że jego partnerka zaszła w niechcianą ciążę, odchodzi od niej z tego powodu i zostawią ją samą z tym problemem (darujmy sobie epitety) to wtedy w 100% wszystko powinno zależeć od kobiety. To ona jest poszkodowana i to ona powinna decydować co dla niej będzie najlepsze.
Przypadków naprawdę jest masa i moglibyśmy tutaj rozpisywać jeden po drugim konstruując coraz to bardziej złożone i problematyczne. Jednak mimo to, aborcja jest i zawsze będzie jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów i zmuszających do refleksji tematów.
 

Perspektywa Jednookiego:
Najsampierw: paranoją jest, że decyzje w sprawie ustalania kwestii spornych w związku z aborcją czy jej legalizacji podejmuje stado baranów rezydujące na ul. Wiejskiej w Warszawie. Ci ludzie są tak starzy, że albo jest dla nich zdecydowanie za późno, by mogli poradzić sobie z wychowaniem potomków, albo w ich mentalności tkwi głęboko zakorzenione przekonanie, iż aborcja jest rzeczą absolutnie nie do zaakceptowania. Nie mają żadnych podstaw, by stanowić prawo nie posiadając kwalifikacji i doświadczenia. Co prawda wybraliśmy ich, wybraliśmy partie rządzące, przypatrujemy się koalicjom, ale te buraki już dawno przestały być głosem ludu, dzień w dzień prowadząc co raz to bardziej paskudne, polityczne gierki, które mają niewiele wspólnego z ideą państwa demokratycznego.
Wracając jednak do meritum... aborcja to dość zawiła sprawa. Minie naprawdę dużo czasu, zanim społeczeństwo się określi i stanie w większości po jednej stronie barykady. Szczęśliwie, w Rzeczypospolitej istnieje jeszcze możliwość wyrażania własnego zdania. Zamierzam z tego skorzystać. W mojej opinii, o aborcji powinni decydować biologiczni rodzice dziecka i lekarz, w mniej optymistycznych wariantach pozostawiona samotnie kobieta w ciąży i lekarz. Masz dwójkę dzieci, a twojemu facetowi pękł "kapturek"? Trzecie dziecko przyniesie same kłopoty? Aborcja. Zostałaś zgwałcona i uważasz pozbycie się dziecka za jedyny możliwy sposób, po którym dojdziesz do siebie? Aborcja. Nie stać cię, nie uważasz, że powinnaś mieć syna/córkę? Aborcja. Aczkolwiek tylko do pewnego momentu... Usunięcie zdrowego, w pełni funkcjonującego płodu uważam za zabójstwo, które może być usprawiedliwione tylko stanem zagrożenia życia kobiety w ciąży. Jest zarodek - w porządku. Ale nic więcej. Po trzecim miesiącu skrobanka powinna być nielegalna. W XXI wieku nasze państwo demograficznie leży na łopatkach. Być może to dziecko, którego ktoś nie chce, trafi do kochającej rodziny pozbawionej możliwości posiadania własnych dzieci? Uważam, że chirurgicznej aborcji powinno się raczej unikać (o ile, jak wcześniej wspomniałem, nie jest ona wskazana ze względu na stan zdrowia przyszłej matki). Odpowiedzialna kobieta, która uprawia odpowiedzialny seks z odpowiedzialnym mężczyzną, do takiej sytuacji nigdy nie dopuści. Nawet podczas przygody na jedną noc, gdzieś na skraju cywilizacji pod namiotem, grzmocąc się z facetem bez środków antykoncepcyjnych, może udać się do zaufanego lekarza po tzw. "tabletki po". Nie wiem dokładnie, na jakiej zasadzie to wszystko działa, bo ani medycyny nie skończyłem, ani nie jestem farmaceutą. Wiem natomiast, że używanie mózgu Polakom przychodzi z trudem, zwłaszcza w takich sytuacjach. Wystarczy zmienić podejście, sprawić, by było ono bardziej profilaktyczne. Bo zawsze lepiej zapobiegać, niż leczyć. Co więc należy? Bezwzględnie stawiać czoła następstwom swych czynów, bądź szukać pomocy i oparcia wśród bliskich. Przede wszystkim zaś włączyć myślenie, przewidywać i nie zrobić z siebie kretyna, bądź kolokwialnie mówiąc, szmaty. Amen.