sobota, 27 lipca 2013

REKLAMY OGRANICZAJĄ




Reklamy ograniczają nam widok na to, co chcemy zobaczyć. Nie pozwalają ujrzeć tego co dla nas w istocie najważniejsze, jedynie narzucają nam abyśmy chociażby na siłę spojrzeli na ich zawartość. Ich celem jest abyśmy spojrzeli na kolorową zawartość chociaż przez chwilę, aby utkwił nam w pamięci choćby skrawek przesłania, który być może w bliskiej lub dalszej przyszłości zaprowadzi nas do źródła reklamy.


Niszczą w ten sposób krajobraz, stawiając reklamy na wielkim słupie przy autostradzie, z której mamy, a raczej mielibyśmy piękny widok na lasy, góry, jeziora czy łąki. A jedyne co mamy to wciskane na siłę kilka metrów reklamy najnowszych artykułów spożywczych z pobliskiego supermarketu lub sprzętu nowej generacji w promocyjnej cenie.
W miastach wieszają ogromne bilbordy z tak samo reklamującymi nowo otwarte kluby czy inne sklepy na starych budynkach, które tworzą i są częścią wspaniałej atmosfery miejskiej, które nadają charakter miejscu, ulicy. Niszczą w ten sposób to co można podziwiać dając w zamian coś kolorowego, nowego, przyciągającego oko (na pierwszy rzut oka atrakcyjnego) – lecz tak naprawdę nikogo nieobchodzącej reklamy wciskaną na siłę. Ile to miejsc można zliczyć, a nawet wymienić z tych wakacji miejsc gdzie reklamy w mieście, a zwłaszcza w starych dzielnicach, na starych budynkach reklamy po prostu niszczą cały urok okolicy.
W kinach gdzie przychodzimy na konkretny seans, który przykładowo ma się zaczynać o godzinie 16.00 to do godziny 16.20 jesteśmy zmuszani tak naprawdę oglądać reklamy. Chociaż osobiście lubię to trzymanie w niepewności i oczekiwanie na film, który gdy się zaczyna daje jeszcze większą frajdę.
Przykładowo jeszcze na serwisie „YouTube” gdzie zanim przejdziemy do obejrzenia filmiku, przesłuchania piosenki czy czegokolwiek musimy odczekać te parę sekund zanim reklama się skończy lub będziemy mogli ją ominąć po jakimś tam czasie. Reklama w tym momencie zabiera nam ochotę na to co chcemy zrobić, nie chce nam się czekać.

Jednak mimo wszystko, czy tak naprawdę reklama jest zła? Zależy jaka. Osobiście uważam, że reklama w kinach czy na takich serwisach jak „YouTube” jest jak najbardziej trafna i dobra (może nie potrzebna, ale dobra). Dlaczego? Dla przykładu chcemy posłuchać na „YouTube” piosenki. Czy reklama poprzedzająca tą piosenkę z zawartością informacyjną odnośnie tegorocznego festiwalu, koncertu lub innego ważnego wydarzenia muzycznego jest zła? Nie. Reklama ta pasuje do zawartości filmiku jakiego poprzedza, co innego gdyby przed piosenką np. Rihanny na „YouTube” była wyświetlana reklama biedronki - a tak czasami jednak niestety bywa. Tak samo jeśli chcemy obejrzeć filmik sportowy, jakiś MIX najlepszych akcji z Ligi Mistrzów lub najlepszych wsadów w NBA. Jeśli reklama poprzedzająca taki filmik reklamuje nam sprzęt sportowy różnego rodzaju to jest jak najbardziej trafna i dobra, tak jak wcześniej reklama pasuje do zawartości filmiku. 
Czasami z tymi reklamami bywa tak, że przed jakąś piosenką potrafią wcześniej zamieścić reklamę z najnowszymi artykułami w Lidlu lub promując jakiś toster nowej generacji, który musisz mieć! Niepotrzebne, irytujące i wciskane na siłę.
W kinie przed naszym seansem przeważnie najpierw są puszczane reklamy różnych artykułów przeróżnych sklepów i firm (podczas których wszyscy wyjadają swój popcorn), następnie pojawiają się skróty filmów, które niedługo mają trafić z premierą do kin (te są trafne i dobre).

Odtwarzanie takich reklam jest tylko wtedy korzystne kiedy ludzie na coś czekają i nie mają na czym "zawiesić oka" jak w przypadku kina - jaki sens miałoby puszczanie reklam po seansie? W telewizji najważniejszy moment dla reklam jest np. w przerwach meczu, kiedy oglądalność danego kanału jest bardzo duża, a reklamujący zdają sobie sprawę, że ludzie siedzą wtedy przed telewizorami. 

Reklama reklamą, ale telewizja POLSAT mogłaby się trochę z nimi ogarnąć w przerwach filmowych.