sobota, 6 lipca 2013

To jest Kacper. cz. 2

Otóż to, Kacper. Leniwy, powolny, zawsze niewyspany, wiecznie nienażarty, agresywny jedynie zza płotu (taki pies na zaczepkę). Ten staruszek, mogłoby się wydawać, że młody, piękny i pełny energii jak na zdjęciu, obchodzi tego roku jedenaste urodziny. Jeśli by przeliczyć na ludzkie lata byłby najstarszym domownikiem w naszym domu. Jednak dosyć niedawno zaczął udzielać mu się jeden i to poważny aspekt w życiu, wręcz nie do zniesienia. Powiem prosto z mostu jak jest, bo jakoś tak nie mogę znaleźć słów, aby to delikatniej opisać - Mój pies zaczął puszczać okropnie śmierdzące bąki! Cichacze, (podkołdernik pospolity), dlatego długo dochodziliśmy do tego, że to właśnie on jest sprawcą całego zamieszania, które wywołuje za każdym razem w swoim otoczeniu. Wcześniej kiedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to właśnie on wydziela tak okropne smrody, zwalaliśmy wszyscy na siebie, jak siedzieliśmy tak na siebie wytykaliśmy palcami "Jak mogłeś!", "Ty świnio!" i tak dalej. Jeszcze na początku kiedy wszystko się zaczynało było widać chociaż po nim jakieś skrupuły, zdawał sobie sprawę, że przekracza jakieś normy etyczne, bo gdy już to zrobił obrócił się szybko jak poparzony i zwąchał to co mu wyszło tyłem (tak jakby chciał sprawdzić czy to faktycznie on), gdy już zwąchał, że coś jest nie tak, opuścił uszy, głowę i uciekał z miejsca występku (nie, nie, to nie ja, ja przecież jestem tutaj, a wam śmierdzi tam, to nie mogłem być ja). Teraz, kiedy to co robi stało się już codziennością przestał w ogóle na to zwracać uwagę. Po prostu leży sobie na środku podłogi, puszcza sobie bąka i nawet nie drgnie (teraz to już nie zwącha), dźwięk który się wydobywa właśnie z tego... można fajnie opisać, dźwięk przypominający ten, jakby ktoś spuszczał powietrze z wentylka, takie krótkie cssssss i po sprawie. Odgłos niepozorny, ale uwierzcie mi efekt dosłownie zwala z nóg (skunks przy nim to przedszkolak) i wymusza na "konsumencie" natychmiastowe zasłonięcie ust i nosa, a czasami nawet ewakuację z pomieszczenia (okropność).
Ostatnio moja siostra zaprosiła do domu kilka tam osób na jakąś tam skromną popijawkę, a wiadomo, jak alkohol to i zagryzka, a jak zagryzka to Kacper, wiecznie nienażarty. Podchodził do każdego kto siedział przy stole, i drapał trochę po nodze, aż w końcu coś przypadkowo spadało na ziemię, tak właśnie się najadał, później położył się pod stołem i się zaczęło. Po 10 minutach przedstawienia ludzie kazali zamknąć psa w kiblu i stwierdzili, że następnym razem jak będzie pies w domu to nie przyjdą, bo po prostu zbyt mocno jebie. Także no.
Jeszcze kilka dni temu tak mocno się zjebał z samego rana, że mnie aż obudził ten smród, nie sam dźwięk, bo on jest prawie niedosłyszalny, ale ten okropny zapach! Sęk w tym, że w pokoju byłem sam i miałem zamknięte drzwi, a pies spał z siostrą w pokoju obok, która też miała zamknięte drzwi, także tym razem z rana wypuścił takiego diabła, który przebił się dwa razy przez drzwi.
Nareszcie kilka dni temu wszystko się szczęśliwie wyjaśniło, kiedy to z rana przyszła do mojej mamy sąsiadka na kawę i stwierdziła po kilku sekundach, że nasz pies ma raka odbytu.