poniedziałek, 28 października 2013

Herbatka na fizyce ?

Fizyka rozszerzona to nic ciekawego, co jakiś czas pojawia się tylko złudzenie, które uświadamia mi, że wcale nie miałem już za sobą najdłuższego sposobu rozwiązania zadania.

Jednak mimo wszystko kiedy cyfry, liczby czy wzory XYZmenów załamują najbardziej, zawsze można liczyć na refleksję profesora. Dwumetrowy człowiek przeciskający się przez malutkie drzwi od kanciapy trzymający w ręku szklany kubek, w którym stał kolejny jednorazowy, plastikowy sam w sobie może wydawać się śmieszny, jednak dodając do tego taką refleksję:

"Rozmyślałem nad częstotliwością naszych zajęć i doszedłem do wniosku, że podejmiemy się pewnego eksperymentu." - Cała klasa w spokoju jak nigdy wcześniej zastanawiała się po co mu te kubki. "Będąc na zapleczu obmyśliłem, że jeść na lekcjach już można, dlatego moglibyśmy poddać się kolejnemu eksperymentu. Moglibyśmy pić herbatę na naszych lekcjach, jednak tutaj pojawia się problem." - Postawił obydwa kubki na biurku prezentując każdy z osobna. "Pijąc herbatę ze szklanego kubka jest o wiele wygodniej, niestety zawsze 10min. przed końcem lekcji ktoś będzie musiał schodzić na dół zabierając ze sobą dwadzieścia kubków i je myć, co ostatecznie staje się uciążliwe i niepotrzebne." - odstawił szklany kubek i podniósł plastikowy, jednorazowy. "Picie z plastikowego kubeczka może wydawać się wygodniejsze, ale niestety jest on niestabilny." - prezentując jego niestabilność pchnął dłonią kubek tak, że się przewrócił (to dopiero fizyk). "Tutaj pojawia się problem, przez to możemy sobie pozalewać książki i zeszyty, ale spokojnie znalazłem bezpieczne wyjście." Włożył plastikowy kubek do szklanego. "Teraz jest on stabilny i możemy z niego śmiało pić."

Dwudziestominutowy monolog na temat kubków zawsze umila czas na fizyce. Ale przynajmniej wiemy, że ten plastikowy jest niestabilny!

sobota, 19 października 2013

Legendarne zdjęcia „Struggling Girl”

Często jest nam dane napotykać się na szokujące zdjęcia, na wstrząsające ujęcia fotoreporterów ukazujących prawdę o świecie, niestety nie taką jaką chcielibyśmy zobaczyć - jednak mimo wszystko prawdę, która zostaje w pamięci. 

Kevin Carter, którego zdjęcia można rozpoznawać po lekturze książki: "Bractwo Bang Bang", po seansie filmu "The Bang Bang Club" lub z innych źródeł, jest autorem legendarnych zdjęć takich jak: "Struggling Girl", które przedstawia kilkuletnią wygłodzoną i doszczętnie wychudzoną dziewczynkę, która już nie ma sił dalej iść oraz sępa czekającego w oddali na śmierć dziewczynki, która w bliskiej przyszłości miała stać się jego pokarmem.
 
Tym zdjęciem Kevin Carter zapewnił sobie nagrodę Pulitzera (prestiżowa nagroda), które świetnie odegrało rolę przedstawienia obecnej sytuacji w RPA i otworzyło oczy światu na problem głodu w Afryce. Carter po wykonaniu zdjęcia odszedł z miejsca zdarzenia zostawiając dziewczynkę samą i bezbronną. Nikt do dziś nie wie jakie losy doczekały dziewczynki. Jednak gdy powrócił oklaski szybko zamieniły się na ataki słowne i niezrozumienie ze strony ludności i dziennikarzy: "Dlaczego Pan jej nie pomógł?", "Dlaczego Pan pozwolił tej dziewczynce umrzeć?", "Przecież mógł Pan ją uratować". Ludzie szybko zaczęli czuć nienawiść do Cartera za to jak się zachował. 
Pracą fotoreportera jest ujęcie jak najwięcej i jak najlepszych ujęć ukazujących prawdę, a nie ratowanie każdego człowieka, tylko dlatego, że jest w centrum zdarzenia. Ten obowiązek spoczywa na barkach sił ONZ i innych ugrupowań walczących z problemem głodu w RPA. 


Ludzie jednak nie rozumieli krzycząc dalej: "Jak tak można!", mówili: "Ja bym jej pomógł". Brzydko mówiąc, gówno prawda. Ludzie codziennie spotykają na ulicach patologie, ludzi żebrzących o jedzenie. Nie od dziś i nie od niedawna na ulicach mija się ludzi wygłodzonych często też bezdomnych, a ludzie mijają ich bezinteresownie nie przejmując się ich sytuacją, często odwracając wzrok.
 
Każdy fotoreporter udostępniając takie zdjęcia (jak tutaj zamieszczone) nie stawia jednak ludzi w łatwej sytuacji. Ludzie obserwując je są zmuszani do odczuwania empatii, często nie wiedzą jak się zachować i dlatego współczują. Tym się usprawiedliwiają: "Przecież ja współczuje, ja już nie muszę nic robić, bo współczuję." I na tym zazwyczaj się kończy. 

Kevin Carter po kilku latach popełnił samobójstwo, nie radząc sobie z depresją.

czwartek, 17 października 2013

"Hello Kitty"

"Hello Kitty", marka uwielbiana przez młode dziewczynki (być może i chłopców). Dlaczego tak naprawdę kotek z logo "Hello Kitty" nie ma ust, a księża ostrzegają przed masowym opętaniem i dziełem szatana?

Gdyby się zagłębić w pochodzenie marki "Hello Kitty", a chociażby wysilić się o odwiedzenie internetowego sklepu znaleźlibyśmy na niej nie tylko różowe piórniki czy plecaki z uroczym kotkiem, ale także kilka drobnych niespodzianek (wręcz niezauważalnych), których tak naprawdę do niedawna chyba nikt nie odkrył - inaczej o tym wydarzeniu byłoby głośniej o wiele wcześniej. Wracając do "niespodzianek" na sklepie internetowym link tutaj:http://www.kittyhell.com/ możemy znaleźć nie tylko przesłodkie akcesoria dla najmłodszych, ale równie słodkie zabaweczki dla tych nieco starszych, jak np. wibratory z logiem małego kotka, prezerwatywy, a nawet bieliznę, stringi dla 9-latek.

Księża odkrywszy to wszystko oczywiście od razu zabronili głosząc na niedzielnych mszach i wszystkich innych, że zabrania się zakupu najmłodszym akcesoriów z marki "Hello Kitty", ponieważ grozi to najzwyczajniej w świecie opętaniem (tak po prostu). Dlatego jak wiecie te kilka szkół w Polsce, te podstawowe sięgnęły po rady księży i wydały zakaz posiadania akcesoriów szkolnych czy jakichkolwiek innych marki przyjaznego kotka, inaczej grozi zarekwirowaniem i zyskaniem statusu opętanej/opętanego (synu wiem, że masz 7lat i nie wiesz co to znaczy, ale jesteś opętany!). Tylko dlaczego szkoły, które sięgnęły po te działania są szkołami głównie chrześcijańskimi, głównie pod patronem świętych, na to pytanie chyba nie trzeba odpowiadać. Ale to nie wszystko podobno kotek, ma wprowadzać dzieci od najmłodszych lat w sferę seksualności, dlaczego? Bo najczęściej nosi różowe elementy na swoim stroju, który jest kolorem seksualności.

Tylko skąd to się wszystko wzięło? Niewinny kotek nagle sprzedaje prezerwatywy i opętuje niewinne młode dzieci?

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak naprawdę kotek z logo firmy "Hello Kitty" nie ma ust? A no dlatego, że facet czy kobieta (każde źródło twierdzi inaczej), ale opowiedzmy najpierw historię faceta, który założył tą firmę, ponieważ miał córkę, która miała raka jamy ustnej (dlatego kotek nie ma ust) i w krokach jej ratowania podpisał pakt z diabłem, i oświadczył mu, że jeśli on uzdrowi jego córkę to on w zamian stworzy na świecie ikonę, która będzie sławna na świecie - oczywiście ku chwale piekieł. Tak naprawdę nazwę "Hello Kitty" powinniśmy wymawiać jako "Hell-O-Kitty" - czyli po prostu, "kotek z piekieł."
Czytałem gdzieś wcześniej, że pewien katecheta właśnie w jednej z tych szkół chrześcijańskich wygłosił kazanie w podstawówce. Kiedy napisał na tablicy jak naprawdę to powinno się pisać i co to oznacza nagle jedna z dziewczynek (oczywiście fanka marki do bólu) wstała oburzona i powiedziała: "Proszę Pana! Ale co Pan robi?! Tak nie wolno! Nie wolno tak pisać!" - po czym podeszła do tablicy i zmazała napis. Po tym wszystkich katecheta, uświadomił jej rodziców, że ich córka jest opętana i to szatan kazał jej to zrobić. (Podejdź do tablicy, żeby poprawić błąd w pisowni i dowiedz się, że jesteś opętany...)

Druga jednak wersja twierdzi, że firma zatrudniła kobietę, która założyła pomysł, który miał na celu stworzenie kotka bez ust, tylko dlatego że w każdej chwili będzie on w takim samym nastroju co my. Kiedy jesteśmy szczęśliwi kotek bez ust również wydaje się być na szczęśliwy, jednak kiedy jesteśmy smutni, wtedy kotek również wydaje się być troszkę przygnębiony - co dla dzieci jest oczywiście świetnym o prostym rozwiązaniem. 

Jak dla mnie to obydwie wersje (o ile nie ma więcej) mają swoje podłoże i coś w stylu drugiego dna. Mogą być prawdziwe, ale nie muszą, kto wie (pewnie księża i egzorcyści). Dzisiaj każdy typ mediów piszę własną inną informacje o danej sytuacji, tylko po to żeby sprzedać coś nowego i zarazem bardziej interesującego, ale czy prawdziwego?