poniedziałek, 13 stycznia 2014

Bieganie, książki i filmy

Razem z nowym rokiem, chociaż nie jest to żadne postanowienie noworoczne wracam do biegania
(pies mi tyje, a dla mnie to dodatkowa motywacja). Nie zawsze się chce biegać wiadomo, jednak ja się nigdy z nikim nie ścigam, nie stawiam przed sobą żadnego ultimatum ŻE MUSZĘ, nie trenuję do żadnego maratonu, ani nie mam zamiaru schudnąć. Jedynym powodem, dla którego biegam jest po prostu fantastyczna poprawa samopoczucia przez resztę dnia. Wiadomo, biegać nie zawsze się chce, często trzeba się do tego zmuszać - znam to, sam tak mam i oczywiście nie biegam codziennie. Mimo wszystko kiedy już wróci się do domu, kiedy można ze spokojnym oddechem rozsiąść się w fotelu i napić się czegoś, kiedy z każdym dniem widać ten progres jak pokonujemy trasę o kilka minut szybciej - ogromna satysfakcja! A jeszcze większa z tego, że mojej dziewczynie się to podoba.

Ponad to, wracam do regularnego czytania. Jak dotąd przebiłem się już przez pierwsze trzy części "Wiedźmina" Andrzeja Sapkowskiego, pięć ksiąg "Zwiadowców" Johna Flanagana no i teraz walczę z "Grą o tron" - troszkę opornie idzie, bo oglądam też serial, który swoją drogą jest świetnie reżyserowany - zacząłem czytać książkę chyba tylko z powodu utęsknienia za czwartym sezonem, który ma się pojawić już w kwietniu. Dodatkowo masowo filmy. Najczęściej znajduję coś w internecie (po ilości gwiazdek wiadomo), ale teraz będę się starał wyciągać jak najczęściej dziewczynę do kina - domowe oglądanie nie umywa się do seansu w filmie. Niestety nie wiem czy coś z tego wyjdzie, wczoraj byliśmy na nowym "Hobbicie" w Heliosie, moja dziewczyna stwierdziła, że sobie wyjdzie w połowie filmu na zakupy do "H&M", chciała się przełamać do fantastyki, jednak bezskutecznie.